Doniczkowe Katalog

flowvirrus

Temat: pomoc w identyfikacji
T.A.K.2008, nie mialam czasu sprawdzic w pracy w katalogu kwiatków w pracy bo mielismy duzy ruch i duzo zamowien ale najbardziej mi przypomina to kalanchoe(to jest kwiatek doniczkowy)mala rozdzielczosc i trudno dokładnie okreslic ale wiem ze są tez podobne dodatki i jutro postaram sie cos poszukac bo bedzie juz spokojniej w pracy
Źródło: forumslubne.az.pl/viewtopic.php?t=2868



Temat: Humor
Z uwagi na moja znajomosc zagadnien komputerowych i sieciowych do moich zwyklych obowiazkow kierowniczych w Empiku dolozono zajmowanie sie wszelkim sprzetem posiadajacym procesory i klawiatury.
Oto moje wspomnienia z Empiku (autentyki!!!):

1) Sekretariat:
Przychodze sobie grzecznie do biura i widze jak empikowa blond sekretarka idzie z mala konewka w strone ...serwera! Okazalo sie ze pod moja nieobecnosc "upiekszala" sobie sekretariat stawiajac wszedzie gdzie bylo miejsce roslinki doniczkowe!! Jedno z takich zielonych paskudztw stalo na obudowie serwera a szanowna blondi wlasnie zamierzala podlac swoja roslinke! Na szczescie w pore zareagowalem i wytlumaczylem jej ze wszelkie urzadzenia elektryczne i elektronicznie NIENAWIDZA koloru zielonego poniewaz kojarzy im sie z WODA ktora zazwyczaj powoduje zwarcie zniszczenie sprzetu. Na szczescie dotarlo za pierwszym razem...

2) Pokoj kierownikow:
Kiedys przychodzi do mnie kierowniczka z dzialu ksiazki z awantura ze jej komputer ciagle sie wylacza i ciagle musi go ponownie wlaczac! Ze stoickim spokojem zebralem ochrzan po czym usiadlem do komputera i ...wylaczylem wygaszacz ekranu! W duchu umieralem ze smiechu bo wiedzialem ze kobiszcze pojdzie ze skarga do dyrektora. Prawde mowiac wyczekiwalem chwili kiedy mnie wezwie moj przelozony i zapyta co bylo nie tak

3) Pokoj kierownikow cz2:
Jak zwykle kierowniczka dzialu ksiazki przychodzi do mnie z kolejnym problemem. Jej komputer jest strasznie wolny (i wogole najgorszy w calym Empiku!), wypisuje komunikat ze jest zbyt malo miejsca na dysku i outlook strasznie dlugo sie otwiera. Jak zwykle ze stoickim spokojem podszedlem do komputera i odpalilem outlooka. Istotnie odpalal sie potwornie dlugo i bylo bardzo malo miejsca na dysku. Rozwiazanie bylo bardzo proste: wyrzucilem kilka GB z kosza i polecilem skasowanie wiekszosci z okolo 15 TYSIECY maili ktore zalegaly w outlooku. Zostalo mi czekac az zostanie zlozona na mnie skarga

4) Pokoj kierownikow cz3:
Telefon w dzien wolny! Pewna osoba z mojego ulubionego dzialu ma niesamowity problem z plikiem tekstowym ktory dostala mailem centrali. Oczywiscie plik jest strasznie wazny, przysylali go juz centrali 3 razy i nie da sie go otworzyc! Tlumacze grzecznie ze mam dzien wolny i problem moge rozwiazac wylacznie przez telefon. W zadnym razie nie zamierzam przyjechac do pracy! Na pytanie co sie takiego dzieje z tym plikiem uslyszalem odpowiedz "wyskakuje jakis blad". Oczywiscie rozkoszna panienka nie byla w stanie mi powiedzic co to za blad i oswiadczyla ze nie podejdzie do komputera a ja mam przyjechac i to naprawic. Kiedy uslyszala odpowiedz odmowna zakomunikowala mi ze dzwoni do dyrektora. Telefon od przelozonego mialem w przeciagu 5 minut i dostalem polecenie natychmiastowego pojawienia sie w pracy. Wsciekly jak diabli pojechalem do roboty i z mina mordercy wpadlem do pokoju. Rozkoszna "ksiezniczka" z dzialu ksiazki usiadla do komputera i pokazala mi maila z tajemniczym plikiem. Przy probie otwarcia pliku tekstowego TXT pojawial sie zupelnie nierozumialy, dla owej zagubionej w rzeczywistosci panienki, komunikat:
"Ten plik jest za duzy aby go otworzyc w programie notatnik. Czy chcesz go otworzyc w programie WordPad? [TAK] / [NIE]".
Kliknalem [TAK] i bardzo szybko wyszedlem z pracy starajac sie przy okazji aby nikogo po drodze ze wscieklosci nie zabic....!

5) Wspolpracownicy cz1:
Kiedys dla zabawy napisalem program w Pascalu ktory bardzo realistycznie "udawal" proces formatowania dysku twardego. Przynioslem go kiedys do pracy, nagralem takiemu jednemu na komputer i umiescilem skrot do programu w katalogu AUTOSTART aby uruchamial sie automatycznie po wlaczeniu komputera. Mialem z kumplami z pracy wspanialy ubaw jak przybiegl do mnie moj obiekt zartu (strasznie go nie lubilem) i blagal mnie o pomoc! Powiedzial ze jego komputer juz 6 razy mu sie sformatowal i resetowanie nic nie pomaga! Myslalem ze umre ze smiechu !!

6) Wspolpracownicy cz2:
Siedzialem sobie przy komputerze i nagle wyskoczylo mi jakies okienko bledu. Juz chcialem je zamknac kiedy wpadl mi do glowy szatanski pomysl !! Wcisnalem plawisz [PrintScreen] i zapisalem sobie w pliku graficznym okienko w bledem. Nastepnie skopiowalem z komputera wspomnianego juz faceta (tego nielubianego) jego tapete i wkleilem centralnie na srodku wyciete okienko z komunikatem o bledzie. Tak spreparowana tapete umiescilem na jego pulpicie . Nawet sobie nie wyobrazacie jaki to widok kiedy facet przez dobre 20minut klikal myszka na tapecie probujac zamknac to okienko! Dziwil sie strasznie ze resetowanie komputera nie pomaga !!

Mam jeszcze sporo takich historyjek. Najlepsze sa z moimi klientami (dzial Komputery - Multimedia). Jednak tego sie nie da opisac - to trzeba opowiedziec!!
Źródło: starwars.xon.pl/forum/viewtopic.php?t=54


Temat: SWEDWOOD Chlastawa- "Zakład Pracy" czy "Obóz
IKEA, czyli sztuka oszczędzania
Ma 230 identycznych sklepów na całym świecie i wszystkim swoim klientom przedstawia co roku ten sam katalog
Tak jest najtaniej. A ta zasada dla IKEI liczy się najbardziej.
W pięćdziesiąt lat po tym, jak Ingvar Kamprad otworzył swój pierwszy sklep w Almhult, małej miejscowości na południu Szwecji, IKEA cały czas rośnie w siłę kierując się odwieczną zasadą cięcia kosztów. Niedawno w miasteczku Thiais we Francji grupa otworzyła swój 230. sklep. (…) Kolejne powstaną w Grenoble, Tours i w Breście. W sumie we Francji powstanie niebawem sieć licząca 35 salonów.

Podstawowa zasada firmy pozostaje niezmienna od 1955 roku, kiedy to Kamprad zaczął projektować własne meble: jeśli wymagamy od klienta własnego zaangażowania (odbiór mebli ze sklepu, transport do domu i samodzielne ich złożenie), musimy w zamian zaproponować mu najniższą możliwą cenę. Uwagę założyciela firmy, z upodobaniem kolekcjonującego anegdoty na temat swego skąpstwa, od początku zaprzątał problem oszczędności. Jednym z pierwszych przykładów jego strategii było wprowadzenie w 1956 roku "płaskiego opakowania", praktyczniejszego i znacznie mniej kosztownego. Dziś każdy mebel musi być tak przystosowany, by można go było przewieźć w postaci płaskiej paczki.

104 tysiące pracowników IKEI musi stale pamiętać, że tutaj bezlitośnie tropi się wszelkie przejawy marnotrawstwa. W chwili podpisywania umowy o pracę każdy z nich dostał "Testament sprzedawcy mebli" pióra samego Kamprada. To rodzaj handlowej Biblii zawierającej dziewięć przykazań: uczą, jak dokonać rzeczy wielkich minimalnymi środkami.

Dla IKEI pracuje dwanaście firm projektanckich i 80 niezależnych twórców. Najmłodszy z nich, Enrik Preutz, jest autorem projektu fotela bujanego sprzedawanego obecnie, po kilku modyfikacjach za 7,95 euro. – 10-20 procent projektów jest odrzucanych – wyjaśnia. Preutz zna każdy etap powstawania mebla, poczynając od stworzenia jego koncepcji przez dobranie tworzywa, z jakiego się go robi, miejsce produkcji i sposób dystrybucji.

Jednym z pomysłów Ingvara Kamprada, myślącego nieustannie o redukowaniu kosztów, było zwrócenie się na początku lat 60. z propozycją współpracy do producentów zagranicznych. I tak od 2001 roku pierwszym dostawcą IKEI są Chiny. – Nie ma mowy o faworyzowaniu chińskiego rynku, po prostu istnieje potrzeba produkowania tanich mebli, na którą Chiny odpowiadają – tłumaczą nam w IKEI. Zatem jeśli na meblach widnieje napis "IKEA of Sweden", to tylko dlatego, że tam się je projektuje (podczas gdy jedynie 7 proc. z nich produkowanych jest w Szwecji).

Tajemnica sukcesu IKEI tkwi także w katalogu. Przygotowuje się go zawsze w Almhult, a odpowiada za niego agencję reklamowa. Pierwszy czterostronicowy katalog założyciel firmy wykonał własnoręcznie. Ostatni liczy już 370 stron i zawdzięcza swoje powstanie 260 osobom. Dystrybuowany w 191 milionach egzemplarzy katalog jest bronią numer jeden IKEI, a zarazem "folderem o największym zasięgu spośród bezpłatnych publikacji", o czym zapewnia nas jedna z osób zatrudnionych przy jego wydawaniu.

Katalog powstaje w czymś na kształt studia filmowego. Co roku tylko na tę okazję urządza się w nim ok. 2 tys. scenografii. Modelami nie są rzecz jasna zbyt drodzy zawodowcy, lecz sami pracownicy firmy. W pomieszczeniach studia składa się i rozkłada pościel, a meble przenosi się z jednej scenografii do drugiej – zgodnie z zasadą "oszczędność przede wszystkim".

Co roku 30 proc. produktów podlega wymianie, lecz nie ma mowy, by w katalogu znalazł się choć jeden towar kojarzący się z konkretnym krajem. – Kilka lat temu poprosiłam o szczypce do ślimaków i patelnie do naleśników – opowiada Valerie Camara z kierownictwa sklepu w Thiais. – Natychmiast przyszła odpowiedź ze Szwecji, że te produkty są zbyt francuskie.

Krytycy szwedzkiej firmy dostrzegają w katalogu narzędzie propagandy mające narzucić jak największej liczbie ludzi standardową wizję wnętrza. Faktem jest, że od Tokio, przez Szanghaj i Sydney, aż po Madryt i Warszawę setki milionów klientów kupuje te same produkty, w tym słynny, najlepiej sprzedający się regał Billy.

Co ciekawe, IKEA nie zleca badań, aby poznać oczekiwania swoich klientów. Zatrudnia za to socjologów, którzy mają za zadanie dostarczyć jej informacje o tym, jakie zmiany zachodzą w domach. Takich danych dostarczy, jakżeby inaczej, 104 tys. pracowników firmy, którzy stanowią doskonałą grupę reprezentatywną.

Dzięki tej strategii IKEA opracowała wzory mebli uwzględniające społeczne przeobrażenia. Towary powstają z myślą o dorosłych dzieciach, które nadal mieszkają z rodzicami, o małżeństwach dwóch rozwodników, rodzicach samotnie wychowujących dzieci. – Jako że coraz więcej krajów przyjmuje prawo o zakazie palenia w miejscach publicznych, doszliśmy do wniosku, że coraz więcej ludzi będzie spotykało się ze znajomymi w domu. Stąd też nasza propozycja artykułów barowych – wyjaśnia Valerie Camara.

Kolejny element strategii to aranżacja sklepów: każdy z nich jest tak zaprojektowany, by zmusić klienta do przebycia całej trasy. Bo w IKEI trzeba zobaczyć wszystko. Klient zawsze rozpoczyna od oglądania mebli salonowych, a kończy na artykułach kuchennych, świecach i roślinach doniczkowych. (…)

Choć Ingvar Kamprad oficjalnie wycofał się z interesów, utrzymał stanowisko "konsultanta". I to on odpowiada za to, że finanse firmy nawet dzisiaj są wyjątkowo nieprzejrzyste. Zyski IKEI, która nigdy nie weszła na giełdę, nie są podawane do publicznej wiadomości. Od 1982 roku spółka-matka stanowi oficjalnie własność organizacji charytatywnej Stichting Ingka Foundation z siedzibą w Holandii. Inna spółka, IKEA Services, zarządza własnością intelektualną grupy, czyli pomysłami i projektami mebli. Do kogo należy ta firma? Na to pytanie nie sposób znaleźć jasnej odpowiedzi. Zdaniem szwedzkich dziennikarzy Inter IKEA Systems jest własnością spółek z siedzibą w jednym z rajów podatkowych na Karaibach.

Dyrekcja wyjaśnia, że złożona struktura firmy ma uniemożliwić jej rozpad w chwili śmierci 81-letniego już Kamprada. Jedno jest pewne: przeniesienie jej na tropikalne wyspy pozwala na dodatkowe oszczędności. Tym razem na podatkach.
Źródło: zbaszyn.fora.pl/a/a,294.html